poniedziałek, 8 września 2014

Creative Blog Hop


Po wersję polskojęzyczną zjeżdżamy niiiiiiżej. ;)

Today I have the immense pleasure of taking part in the Creative Blog Hop for which I was tagged by wonderful artist and fellow steampunk-lover Claudia 'die amelie'. Thank you so much, Claudia, for getting me involved in something that actually turned out to be an even more revealing experience for me than I'd hoped for.

First of all, a few words about myself. I live in Warsaw, Poland with my dear partner Kuba, with whom I now share both a wonderful life (6 years this September! time flies... ) and a slowly growing craft business. I am a teacher by trade, having graduated from the English Institute of Warsaw University, majoring in linguistics. I have always had a keen interest in everything to do with language, used to write quite a bit when I was younger, but then dived into a teaching career, which made me work long hours, travel as a teacher trainer and finally sit at a desk as a director of studies. My interest in language got combined with social studies when I became a post-graduate gender studies student - I don't think I had ever got more insight into the world and myself than during these two years of my life. I still teach (on a freelance basis now) and I still contribute to a Polish feminist magazine, writing articles about gender linguistics, but apart from that, crafting seems to have overtaken my life quite fully recently. :) For some, it may be an odd mix of life passions, but hey, that's me, what can I do. ;)

I started crafting many years ago, making jewellery (which many people found quite funny as I hardly ever wear any myself :) - the point was solely in the creating process). I moved to paper crafts when I decided to make a holiday album from a holiday in Greece - from then on, it was a downward spiral :), which dragged me into the crafting world and landed me where I am now - with my own craft store...

Enough babbling... here are my answers to the Creative Blog Hop questions.

What am I working on right now?

In my crafting, I have always been trying out new things, learning and discovering - as opposed to having one favourite type of craft, project, technique. I suppose you could call it inconsistency, too, and it means I don't really have a recognisable style and I never get really good at one particular thing, because before I can, I already jump over to something else. :) I don't particularly mind that, but I do try to give myself a challenge from time to time and have recently started coming up with ideas for bigger projects that would last over time and require repetitive sit-downs. Two of these are my deck of cards series and my wooden stamp slices series.

I am currently working on a project whose function is to some extent similar and which may just be the most significant piece of crafting I have ever done... Reading Claudia's blog hop post got me thinking... I remembered my love for American poetry, my all-time favourite poem having been 'The Love Song of J. Alfred Prufrock' by T.S.Eliot. It's terribly long and I once knew most of it by heart... It got me thinking about my own, now largely forgotten writing experience, creating images with words, about the symbolism of language, the symbolism of images when crafting... and it all kinda-sorta 'clicked', rolling into one. :) 

I decided to put T.S.Eliot's poem into images and started creating a collage/art journaling project, where each few lines of the poem will be represented with an image. The text of the poem on each of the pages will be written in a silver pen, which makes the text disappear or show depending on the angle - so you can only 'watch the poem', but you can also read it.

The 'image poem' will be fifty pages long, so it will take me a while to complete, but I will share it once it's finished.


Why do I create what I do?

Only a few days ago, again, I heard from one of my crafting friends 'yeah, I do think of dark colours when I think of your craft'. Whenever I create something colourful, I am amazed at myself and it seems to be a surprise to others as well. I usually feel better creating things that are dark or at least distressed, detached from the 'smiling is the key to a successful life' happy-go-lucky Western culture of today, so privileged and so out of every issue of the Cosmopolitan.

I guess, to some extent, I create dark to push some of my own darkness out, as I am much calmer and more at peace with myself when creating what I really want to create. I  have a tendency to analyse and arrive at quite critical conclusions about the world, resulting in anti-social spells from time to time and I guess I'm quite afraid of being misunderstood if sharing my view of the world with others. Tranforming my feelings into craft gives me a relief and also seems to be more welcome by the outside world than constant malcontentism. :)

 There's also something satisfying about making something rise from raw materials, looking at it and thinking 'yes, this is good'. It's actually a similar feeling to the one I get when I hear my students speak English and spontaneously use something I've been trying to teach them. :)

About my creative process

Usually when I sit down to craft I do have a certain vision of the end result in my mind. More often than not, the end result actually turns out to be something a bit different, as I start experimenting and coming up with new ideas as I go along. Probably the most important thing that I managed to learn when it comes to the creative process is never to give up because something does not look as I think it's supposed to at a given point. It took me quite a while, but I'm now pretty confident even when dissatisfied with my work at one point or another, simply continuing until I am. And anyhow, not everything has to be a freaking work of art, you have to cut yourself some slack every now and then. ;)

How do I stay artistically focussed/motivated?

I guess the answer is... I don't. If I don't feel like crafting, I don't craft. I know that the willingness will come back eventually. It's hard when you have deadlines to meet and products to promote, but my motivation-less spurs don't usually last long enough to put me in trouble. :)

***

To get the Creative Blog Hop rolling, I'd like to nominate two of my wonderful crafting friends to participate - Kat and Marta. You'll find their blog hop posts over on their blogs next Monday.


************************************************************************

Mam dziś ogromną przyjemność uczestniczyć w Creative Blog Hop, do którego zostałam zaproszona przez niesamowitą artystkę i steampunkową koleżankę Claudię 'die amelie'. Claudia, dziękuję za zaproszenie do wzięcia udziału w czymś, co okazało się być jeszcze bardziej odkrywczym doświadczeniem niż się spodziewałam.

Przede wszystkim, kilka słów o mnie. Mieszkam w Warszawie ze swoim partnerem Kubą, z którym dzielę już teraz nie tylko życie (6 lat w tym miesiącu! ależ ten czas leci...), ale i powoli rozwijający się craftowy biznes. Z wykształcenia jestem nauczycielką, skończyłam anglistykę na UW ze specjalizacją językoznawczą. Język interesował mnie od zawsze, kiedyś sporo też pisałam, ale potem zaangażowałam się bardzo w uczenie, pracując codziennie po kilkanaście godzin, podróżując i szkoląc nauczycieli, a w końcu lądując za biurkiem jako metodyczka. Moje zainteresowanie kwestiami językowymi znalazło wspólną ścieżkę z naukami społecznymi kiedy poszłam na podyplomowe gender studies - chyba przez całe życie nie nauczyłam się tyle o świecie i sobie samej co w ciągu tych dwóch lat. Nie przestałam uczyć (teraz już tylko 'na własne konto') i nadal zdarza mi się pisać o lingwistyce płci w feministycznym piśmie, ale poza tym craftowanie w sumie przejęło moje życie. :) Może się to komuś wydawać dziwacznym połączeniem życiowych pasji, ale cóż zrobić, tak właśnie mam. :)

Początki mojego craftowania sięgają wielu lat wstecz, gdy tworzyłam biżuterię (co niektórym wydawało się co najmniej dziwne, bo bardzo rzadko sama jakąkolwiek noszę :) - chodziło nie tyle o stworzenie, co tworzenie). Papierem zaczęłam bawić się kiedy poczułam potrzebę stworzenia albumu z wakacji w Grecji - no a potem to już poleciało, wpadłam w craftowy świat i wylądowałam tu, gdzie jestem teraz - z własnym sklepem...

Starczy słowotoku... oto moje odpowiedzi na blog hopowe pytania.

Nad czym teraz pracuję?

Tworząc zawsze próbuję nowych rzeczy, uczę się i odkrywam - nie mam jednego ulubionego rodzaju projektu czy techniki. Można by to pewnie nazwać brakiem konsekwencji, nie mam przez to czegoś takiego jak 'rozpoznawalny styl' i rzadko kiedy staję się rzeczywiście świetna w czymś konkretnym, bo zanim to nastąpi, zajmuję się już czymś kolejnym. :) Nie przeszkadza mi to jakoś wyjątkowo, ale staram się też stawiać sobie wyzwania - stąd ostatnio pomysły na projekty, które zajmują więcej czasu i do których trzeba przysiadać kilkakrotnie. Dwa takie przedsięwzięcia to alterowana talia kart i seria drewnianych pieńków.

Teraz pracuję nad czymś, co poniekąd ma podobną fukcję, i co być może jest nawet najważniejszym dla mnie projektem, jaki kiedykolwiek tworzyłam... Czytając blog hopowy post Claudii zaczęłam się zastanawiać... przypomniało mi się, jak bardzo kiedyś lubiłam poezję amerykańską, przypomniał mi się mój ulubiony wiersz - 'The Love Song of J. Alfred Prufrock' T.S.Eliot'a. Jest strasznie długi a kiedyś znałam go prawie całego na pamięć... Zaczęłam się zastanawiać nad swoim własnym, dawno zapomnianym już pisaniem, tworzeniu obrazów za pomocą słów, o symbolice języka, symbolice obrazów w craftowaniu... i jakoś mi się to wszystko tak połączyło w jedno. :)

Zdecydowałam się zinterpretować wiersz T.S.Eliot'a za pomocą obrazów i zaczęłam tworzyć kolażowy art journal, w którym każde kilka linijek wiersza będzie zinterpretowane obrazem. Tekst wiersza znajdzie się na każdej stronie, ale napisany srebrnym długopisem, dzięki czemu tekst będzie się pojawiał lub znikał w zależności od kąta patrzenia - można więc będzie tylko oglądać wiersz lub również go czytać.

Cały 'obrazowy wiersz' będzie miał 50 stron, więc trochę czasu mi to zajmie, ale pokażę całość, gdy będzie skończona.


Dlaczego tworzę to, co tworzę?

Kilka dni temu znów jedna ze scrapowych koleżanek powiedziała, że 'kojarzę jej się z ciemnymi kolorami'. Zawsze kiedy stworzę coś kolorowego sama się sobie dziwię i zdaje się, że jest to również niespodzianką dla innych. Lepiej się czuję tworząc rzeczy, które są ciemne i postarzone, oddalone jakoś od tej popularnej teraz, uprzywilejowanej zachodniej filozofii pt. 'uśmiech to klucz do sukcesu w życiu, jeśli potrzebujesz instrukcji, przeczytaj najbliższe wydanie Cosmopolitan'.

Do jakiegoś stopnia pewnie tworzę rzeczy ciemne, żeby te właśnie ciemności z siebie wyrzucić, bo jeśli mogę craftować to czuję się dużo spokojniej i jestem bardziej pogodzona sama ze sobą. mam tendencję do analizowania otaczającej mnie rzeczywistości i dochodzenia do mało radosnych wniosków, przez co czasem nachodzą mnie antyspołeczne nastroje, i w pewnym sensie boję się, że zostanę źle zrozumiana dzieląc się z innymi swoją wizją świata. Interpretowanie emocji poprzez tworzenie powoduje ulgę i zdaje się być też szerzej akceptowane niż wieczny malkontentyzm. :)

Jest też coś bardzo satysfakcjonującego w sprawianiu, że z surowych materiałów powstaje coś nowego, w patrzeniu na to i myśleniu 'tak, to jest właśnie to'. Podobne uczucie mam wtedy, kiedy słyszę swojego ucznia spontanicznie używającego jakiegoś elementu języka, którego próbowałam go nauczyć. :)

O moim procesie tworzenia

Zazwyczaj siadając do pracy mam jakąś wizję efektu końcowego. Często ta wizja wcale się nie realizuje, bo w międzyczasie przychodzą mi do głowy inne pomysły i zaczynam eksperymentować. Chyba najważniejszą rzeczą, jakiej się nauczyłam jeśli chodzi o proces tworzenia jest to, żeby się nigdy nie poddawać tylko dlatego, że na danym etapie coś nie wygląda tak, jak sobie wyobrażam, że powinno. Trochę mi to zabrało, ale teraz jestem dość pewna siebie nawet wtedy, kiedy nie jestem w pełni zadowolona z tego, co zrobiłam i po prostu 'jadę dalej'. Poza tym, nie wszystko musi być dziełem sztuki, trzeba sobie od czasu do czasu trochę odpuścić. :) 

Jak podtrzymuję motywację, by tworzyć?

Zdaje się, że odpowiedź brzmi... nie podtrzymuję. Jeżeli nie mam ochoty tworzyć, nie tworzę. Wiem, że ochota w końcu sama wróci. Nie jest łatwo kiedy gonią terminy i trzeba promować produkty, ale te okresy bez motywacji do pracy nie trwają zazwyczaj na tyle długo, żebym wpadła w kłopoty. :)

***

Żeby kontynuować kreatywną blog hopową zabawę, zapraszam do niej dwie świetne scrapowe koleżanki - Kat and Martę. Ich posty z odpowiedziami na pytania znajdziecie na ich blogach za tydzień w poniedziałek.

4 komentarze:

  1. Wow, Agnieszka,

    what a wonderful rich and deep post! I enjoyed learning about you (and a lot of things we have in common) so much! I used to do wire jewelry too (never wearing any of it myself...lol) and I know so well what writing poetry and creating visual art have in common, if your approach to it is one that comes from deep inside the soul. ;)

    Thank you so much for sharing all the personal stuff with us! A truly magnificent post! Can't wait to see the finished 50 pages poem project!!!

    Big hug,
    Claudia xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you so much, dear! For getting me involved in the blog hop (as it truly turned out to be quite a special experience for me :) ), for your kind words and continuing support. Lots of love!

      Usuń
  2. Fantastyczny się czytało :)

    OdpowiedzUsuń